sobota, 28 lutego 2004

Szczur (Capitol) vs Sosna (Legion) - 28.II.2004

Bitwa 2 - Sosna i jego bagienka na psychodelicznym Wenus.
Stół wyraźnie mi nie pasujący - moje lotnictwo musiało operować ponad pułapem drzew (na 9" !! ) co uniemożliwiło im zajmowanie punktów :(
Sosna rozstawił tyraliere ze swoich 24 nekromutantów, 2 razich (jeden środek, drugi moja prawa), 2 nefów z bagienkiem (środek & prawa), pomiot demnogonisa z bagienkiem (lewa), kuratora (środek).

Ja zostawiam lewą pustą, na środku (tylko tu miałem duże przejście bez lasów) - zabawka, Orki, pustynni, Mieć, Manta, druga zabawka; dalej okopowi i ostro na prawej ostatni okopowi z ostatnią zabawką.

Walka na początku mało dynamiczna - moje lotnictwo się wspina i prowadzi ostrzał orbitalny nekropalantów, Sosna używa bagien (i od razu zabija gunnera na orce i pustynnego). Piechota obu stron zajmuje pozycje biegnąc do przodu (moja szybciej bo nekropalanci kochają czekać ;) ).
W drugiej rundzie zrobiło się już ostrzej - razi został na 1 Żywa, nef dostał też kulkę, paru nekropalantów padło na ziemię. Kolejne bagienko - orka z rakietnicą (ta bez gunnera) dostaje jakimś cudem ranę (20,19), kolejny pustynny mówi papa :( Drugi nef zajmuje pozycje w stronę moich środkowych pustynnych. Sosna przejmuje punkty na lewej i prawej flance. Kurator leczy nefaryte (który leży na kawałkiem górki).
Runda 3 - Manta zmienia trochę pułap i kurator łapie kulkę, zaraz za nim jeden nekropalant z tyłu przyjmuje kolejną. Na prawej flance wymiana ognia trwa - trace pustynnego, nekromunanców pada 3. Drugi nef wpada do lasu, rzuca bagienko i mimo uskakiwania (comm oblał oczywiście) są straty - rzeczony com. Koleś co dostał docelowo bagienkiem i stoi 3" od wściekłego nefaryty jest twardy - zadaje mu rane nawet 8)
Na środku walka trwa - razi nr. 2 i paru nekrosów uszkadzają mante (oczywiscie trafili w karabin). Zabawka z lewej strony robi rajd, przelatuje nad leżącym nefarytą, zadając mu ranę i podlatuje na 1" do aktywowanego już rannego razydy (który się wycofywał). Oczywiście nie trafia - teraz będzie zależeć od aktywacji. Zabawka koło manty pomaga jej w walce z razim i nekrosami. Po drodze pomiot zabija blotem kolejnego pustynnego (a moze w nastepnej rundzie  :? ). Neff co lezal biegnie do jeziorka - Mieć i Orki chcą mu przeszkodzić ale zabijają tylko 2 nekrosów.
Runda 4 - wygrywam i zabawka robi jatke - pada ranny razi oraz 2 nekrosow obok - w dodatku nef czuje sie zagrozony. Zajmuje punkt i ucieka w ruiny. Manta nabija mu rany do 3  ) Razi rania Miecia :? Piechota koło nefa 2 działa - jeden strzela (nic) i znów ten co stoi na błotku działa - zdaje pancerz, zdaje strach i kolejna rana )
Sosna się irytuje, czmycha nim i rzuca błotko na inny oddział - 4 dostaje, żaden nie ginie :shock: aktywuje ich i każdy pod błotkim zdycha :evil:
Ostatni - granaciarz rzuca nefowi prezent - bez efektu.
Wymiana ognia trwa dalej - orki bawia sie z razim, nefem i dwoma pelnymi oddzialami nekropalantow z lewej flanki oraz pomiotem. Ubezpieczajacy Orki pustynni traca 2 ludzi - zostaje tylko miotacz, który spala 3 nekrosów z lewej. Orki z rakiety kasują nefa, z działka i karabinku (oraz Manty i zabawki) razi zostaje na 2 Żw.
Runda 5 - Finałowa jatka. Razi dostaje kulke i ucieka w ruiny na 1 Żw, pomiot wycofuje się w las, nekrosi na lewej zabijają gunnera, ale od miotacza i dzialka traca caly squad - zostaje tylko 1.
Zabawka z prawej kasuje nefa 2, granaciarz biegnie odbic punkt, Mieciu tak samo. Zabawka na tyłach wroga kasuje ostatniego nekrosa z lewej. Pustynni co walczyli z nefem biegna do przodu (i znowu moj hero zdaje pancerz  8) ), po czym kasują 2 nekrosów (obu hero ) ) co strzelali do manty. Nie ma już zbytnio co zbierać - pomiot w lesie i razyda na 1 żywa (ginie w następnej rundzie). Odbijam co się da ale brakuje mi 1 aktywacji by zająć jezioko (już na nim stałem) i 2 by zająć szarakiem punkt z lewej.
Miałem 2 punkty, Sosna 3. Ale nie załuje bo bitwa fajna była :D
Moje straty - coś koło 2 drużyn pustynnych, 2 rany na Mancie, draśnięcie na jednym szaraku (jakiś nekropalant strzelał do fury rudej :evil: ), ranny Mieć, strata gunnerów i uszodzenie orki.
Straty Sosna - Wszystko poza pomiotem który został na 1 Żywa.

Szczur

sobota, 31 stycznia 2004

Vatier (Cybertronic) vs Grimfang (Bauhaus) - 31.I.2004

O 12:47 odziały Cybertroniku doszły do brzegu rzeki. Jej zielonkawa woda przelewała się i kipiała pomiędzy wystającymi głazami. Obydwa brzegi były wysokie i wyżłobione, praktycznie nie było możliwości zejścia i przepłynięcia na druga stronę. Po lewej stronie wśród zarośli wyłaniał się prawdziwy cel wyprawy żołnierzy. Most.
Przeprawa która zbudowali inżynierowie Imperialu, teraz znajdująca się na terytorium kontrolowanym przez Bauhaus.
Siły Cybertronicu składały się wyłącznie z samej piechoty. Dowództwo uznało iż zbyt często i bez jakiegokolwiek uzasadnienia korzysta się z Eradicatorów.
Zadanie zostało powierzone Vinc'owi, który dowodził 4 oddziałami szaserów (po 4 jeden z CKM) dwoma drużynami Atylli (po 2) oddziałowi Szturmowców z LKMem. Wsparcie stanowiły 2 wyrzutnie rakiet snajper, bohater szturmowców i dr Diana. Najdziwniejsze było to iż wśród żołnierzy korporacji przewijali się przedstawiciele jednego z plemion z Dark Edenu - Zatraceni. Uchodzili oni za bardzo dobrych strzelców oraz charyzmatycznych wojowników.
O 12:53 lewy brzeg rzeki został zabezpieczony. Wszystkie jednostki czekały na znak ruszenia do przodu i zabezpieczenia przeprawy.
12:53 Cios był dotkliwy i niespodziewany. Najpierw dało się słyszeć serię wystrzałów a potem głuchy świst. Wybuch.
Krzyk rannych i na polanę po drugiej stronie rzeki wybiegły jednostki Bauhausu osłaniane przez ślizgacz uderzeniowy. Zauważono dwie drużyny huzarów, jedną dragonów. Z tyłu pieśń rozpoczął Hellfire oraz 2 moździerze.
Strzał był niesamowicie precyzyjny ciała szaserów zostały porozrzucane w promieniu 10 metrów wszędzie walały się szczątki wyposażenia. Obie wyrzutnie rakiet i cała drużyna szaserów przestały istnieć. Natarcie załamało się zanim na dobre rozpoczęło się.

12:54 Cóż za niepowetowana strata, zniszczenie ślizgacza będzie piekielnie trudne. Snajper dostaje rozkaz wyeliminowania ciężkiego wsparcia Bauhausu. Rozkaz zostaje wykonany iście z komputerową precyzją dwa strzały i obsługa moździerza pada martwa. Bauhaus pod osłoną ślizgacza i ostrzału artyleryjskiego rusza do przodu.
12:56 Reszta żołnierze Cybertronicu dotarła do umocnionych brzegów i rozpoczęła huraganowy ogień. Kilku huzarów pada martwych.
12:59 Kierowca ślizgacza brawurowym manewrem wprowadza pojazd na most a strzelec koncentruje ogień zamontowanego CKMu na Atyllach. Ich ciężki pancerz wytrzymuje zresztą w pobliżu czai się Diana, która zawsze jest gotowa służyć swoim wtryskiwaczem.
13:01 Szczęśliwy strzał zabija strzelca, dowódca Cybertronicu widząc szansę zniszczenia pojazdu skupia ogień kilku drużyn na ślizgaczu pozostały kierowany jest na atakujące drużyny Huzarów oraz Dragonów.
13:07 Natarcie Bauhausu załamuje się. Ogień moździerza oraz hellfire'a okazuje się być bardzo niecelny. Jednostki Cybertronicu zajmują dogodne pozycje strzeleckie i na całej linii brzegu prowadzona jest wymiana ognia. Trup ściele się gęsto, jednak powoli zaznacza się rysować przewaga Cybertronicu.
13:09 Kierowca ślizgacza próbuje przesiąść się na miejsce strzelca, zanim mu się to udaje pojazd staje w płomieniach. Pojazd eksploduje.
13:13 Lewe skrzydło Cybertroniku praktycznie przestaje istnieć pod ostrzałem artylerii.
13:15 Na most wbiegają szturmowcy, których celem jest zabezpieczenie przeprawy.
13:18 Zabłąkany pocisk hellfire'a spada na rampę mostu zabijając cały odział atylli, Diane i Vinca (w miedzy czasie zarobił jedna ranę)
13:23 Dowódca Cybertronicu postawił wszystko na jedna kartę. Szturmowcy ruszyli do przodu pod wrogim ostrzałem i zajęli cztery z pięciu punktów.
13:23 Bauhaus próbuje odzyskać most lecz większość atakujących żołnierzy ginie. Cały most wpada w ręce Cybertronicu.
13:24 Ostatnia próbę podjęła obsługa moździerza, jednakże nie dobiegają nawet do mostu. Giną.
13:25 Ostrzał hellfire'a prowadzony jest nieustannie lecz całkowicie nieskutecznie.
13:27 Bauhaus wycofuje się.

Cóż mogę powiedzieć na koniec.
Nie bardzo lubię ten scenariusz. Zawsze jak grałem to kończył się iż dostawałem baty (oczywiście było 6-0) a moja armia była wycięta do nogi. Tego samego spodziewałem się po grze z Grimem. Moja eksperymentalna rozpiska dobra jest w terenie miejskim a nie na dużych wolnych przestrzeniach.
Plusem było to iż mogłem wybrać stronę (oczywiście wybrałem tą z kanciapą) nie dość że można wejść do środka to jeszcze można się za nią schować.
Gdy zobaczyłem armię Bauhausu to już miałem ciepło, a gdy pierwszy placek spadł na moich żołnierzy wiedziałem iż będzie to klęska. Nie miałem szans wygrać!
Ech...
No nic rozpoczęliśmy taniec on placki ja parłem wszystkim do przodu i chowałem się za czym się dało.
Pierwszy sukces to zniszczenie snajperem jednego moździerza (przed aktywacją). Potem udało mi się zabić strzelca w ślizgaczu. By go w końcu wyeliminować (nawet nie poczynił mi tak wielkich szkód).
I tu wyszła słabość konfiguracji armii Grima. Miał tylko 3 drużyny piechoty. Które wraz z żelazkiem (ciężkie wsparcie) po strzale artylerii miały zająć punkty.
Strata połowy składów drużyn praktycznie to uniemożliwiało. Grim nie mógł rzucić jednej drużyny jako osłony dla jednostek podążających z tyłu. Ja mogłem poświęciłem szturmowców i atylle by reszta mogła spokojnie wejść na most i zabezpieczyć cele. Nie spodziewałem się wygranej a tym bardziej w takim rozmiarze.
Dziękuje przeciwnikowi za grę. Spotkaliśmy się już drugi raz i każda z tych gier dostarczyła mi niesamowitych wrażeń. Już nie mogę się doczekać kolejnej gry z Tobą Grim (Ty największy cziterze ;-) !!!

Vatier
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...