czwartek, 27 listopada 2014

Trochę jak Figurkowy Karnawał Blogowy: Warsztat


Tym razem na czas :) W ogóle FKB to świetna sprawa bo jak widać jestem w stanie wrzucić jakiś wpis tylko gdy jest wiszący nad głową deadline :) 'Trochę' w tytule bo w zasadzie szykowałem reckę stolika do malowania (właściwie tacki) z Hobbyzone gdy akurat Quidamcorvus zadał temat.
Po kolei. Przed zmontowaniem tacki warsztat to klasyczny pierdolnik na kawałku stolika, z podkładką ze starego plakatu z Sin City.
Pierdolnik wyglądał tak:

środa, 5 listopada 2014

Prawie Figurkowy Karnawał Blogowy: Ulubiona figurka


Prawie, bo oczywiście nie zdążyłem. Zakładałem że ogłoszona na Black Grom Studio i tam też już podsumowana druga edycja FKB będzie trwała miesiąc a nie do końca miesiąca :) Całkowicie moja wina bo jak zawsze w życiu zostawiłem wszystko na dosłownie ostatnią chwilę. (A z nauką do matury tak świetnie się ta metoda spisała...)
Zadany temat był bardzo ciężki bo jak wybrać z tylu ten jeden ulubiony model, w zasadzie ostatnio paćkałem tylko figurki, które z różnych powodów lubię, bez zwracania uwagi na kolekcjonowanie konkretnej armii. Przez sentyment wygrał jednak kapitan ciężkiej piechoty Capitolu - pierwszej jednostki, którą pomalowałem.


Koleś miał ksywkę Duke przez sanglasy i blond fryz. Pierwotne malowanie, wzorowane blisko na podręcznikowym, koło roku dwutysięcznego zamalowałem na badziewny ale bardzo szybki miejski kamuflaż żeby prędko ujednolicić całą armię. Teraz korzystając z okazji zmyłem całą farbę (rozpuszczalnik zaskakująco sprawnie sobie poradził) i pomaziałem go w oryginalne camo. Jak widać skill w łapie od lat dziewięćdziesiątych wciąż niesamowicie wysoki :D



sobota, 4 października 2014

Figurkowy Karnawał Blogowy: Początki figurkowo-bitewne


Jakiś czas temu na swoim blogu Wojna w Miniaturze Inkub zamieścił pomysł na zorganizowaną akcję międzyblogową - pisanie na zadany temat. Jako że zadeklarowałem się wstępnie a termin tuż tuż, (i nowy wpis nie zaszkodzi bo tak źle z nimi jeszcze nigdy nie było :)), parę słów.

Wargamingowa nerdoza nie bierze się znikąd, chyba pierwsze objawy to dawno temu (like, seriously) chińskie podróbki ludków z Gwiezdnych Wojen Kennera i innych zachodnich producentów, i chińskie podróbki żołnierzy w skali 1:72 Matchboxa i innych zachodnich producentów. Oczywiście kupowane w kwiaciarniach. Do tego modele samolotów z, załączonym w pudełku, obowiązkowo wyschniętym klejem.

Może nie ludkowo ale całkowicie nerdowo, myślę że liczy się też Lego kupione za bony w Peweksie. W zasadzie to nawet sentymentalny wpis o tym robiłem. Pierwsze ludki stricte do grania to kupiony wysyłkowo z MiMa (wyślij nam pieniądze a już za cztery tygodnie otrzymasz katalog!) Battletech i Aerotech. Oba pudełka zresztą szybko sprzedałem żeby mieć pieniądze na komiksy. (Nerdoza ma wiele odmian a wszystkie oprócz mózgu atakują portfel). Niedawno dostałem od Pietii modele mechów z tamtej edycji, okazało się że pamiętałem je jako bardziej szczegółowe i solidne :)

Pierwsze konkretne ludki dość późno bo już na studiach, oczywiście Warzone. Grałem w Doomtroopera (a kto nie grał) i gdy w MiMie ukazał się artykuł opisujący bitewniaka w tym samym uniwersum (i tu przez osobę organizatora fkb historia zatacza koło :)) wsiąkłem momentalnie. Pierwszy blister do Warzonka to piechota Capitolu kupiona w nieistniejącym od dawna sklepie przy Placu Trzech Krzyży. Pieniądze na podręcznik miałem ze sprzedaży Amigi (tak, teraz żałuję). Pierwsze gry w klubie Schron przy skrzyżowaniu Lubelskiej i Grochowskiej. Potem jakoś już poszło: zbieractwo wszystkiego (WSZYSTKIEGO!), założenie stronki w temacie, organizacja turniejów, totalny pierdolec figurkowy i generalnie zmiana w zawodowego nołlajfa :)

poniedziałek, 19 maja 2014

Losowy Ludek z Batla: Owca Czarownic


Esencja klimatu Młotka jak go widzę: bieda, wiochy, Drakwald, łowcy czarownic ;) Przy okazji eksperyment z różnymi lakierami.

Tempo wpisów utrzymuję zabójcze.