sobota, 18 kwietnia 2015

Przypalone ziemniory


Naszło mnie ostatnio na ziemniaki jak robiliśmy dawno temu - cienkie plastry surowego kartofla kładło się na blachę pieca w kuchni i po chwili był taki frytkochips :)
Totalna improwizacja wyglądała mniej więcej tak:

- umyj młode ziemniory i pokrój w cienkie plastry, ze skórą - może i zdrowiej ale po prostu nie chciało mi się obierać
- rozgrzej patelnie, nalej odrobinę oleju i rozetrzyj papierowym ręcznikiem żeby została minimalna warstwa - w sumie nie wiem czy to potrzebne bo patelnie nieprzywierająca
- rozłóż plasterki, co jakiś czas miziaj żeby nie przywarły do nieprzywierającej patelni
- uchyl okno bo dym
- jak plasterki zaczną się fajnie przypalać przewróć na drugą stronę
- uchyl drugie okno
- jak przypalą się z obu stron, zdejmij i wrzuć kolejną partię
- przyzwyczaj się do zapachu przypalonych ziemniaków w mieszkaniu na najbliższe dni


Plastry powinny być nie za grube żeby nie zostało surowe w środku i nie za cienkie żeby się nie spaliły, no i oczywiście równe żeby jednakowo się przypiekły. Żaden z tych punktów mi nie wyszedł ale i tak były fajne choć może patrzę przez różowe okulary nostalgii. Do frytkochipsów walnąłem zajebiście prosty sos czosnkowy, który robi się w minutę ale to będzie okazja na kolejny wpis żeby hajs z internetów się zgadzał.

sobota, 4 kwietnia 2015

Stary, brzydki, na wpół martwy

Ale dość o mnie. Ludek to prewarzonowy ożywieńczy legionista z początku lat dziewięćdziesiątych. Nie wiedziałem do końca czy ta część hełmu to podniesiona osłona na oczy ale inne zombiaki z tego okresu takie mają więc załóżmy że tak :)


czwartek, 27 listopada 2014

Trochę jak Figurkowy Karnawał Blogowy: Warsztat


Tym razem na czas :) W ogóle FKB to świetna sprawa bo jak widać jestem w stanie wrzucić jakiś wpis tylko gdy jest wiszący nad głową deadline :) 'Trochę' w tytule bo w zasadzie szykowałem reckę stolika do malowania (właściwie tacki) z Hobbyzone gdy akurat Quidamcorvus zadał temat.
Po kolei. Przed zmontowaniem tacki warsztat to klasyczny pierdolnik na kawałku stolika, z podkładką ze starego plakatu z Sin City.
Pierdolnik wyglądał tak:

środa, 5 listopada 2014

Prawie Figurkowy Karnawał Blogowy: Ulubiona figurka


Prawie, bo oczywiście nie zdążyłem. Zakładałem że ogłoszona na Black Grom Studio i tam też już podsumowana druga edycja FKB będzie trwała miesiąc a nie do końca miesiąca :) Całkowicie moja wina bo jak zawsze w życiu zostawiłem wszystko na dosłownie ostatnią chwilę. (A z nauką do matury tak świetnie się ta metoda spisała...)
Zadany temat był bardzo ciężki bo jak wybrać z tylu ten jeden ulubiony model, w zasadzie ostatnio paćkałem tylko figurki, które z różnych powodów lubię, bez zwracania uwagi na kolekcjonowanie konkretnej armii. Przez sentyment wygrał jednak kapitan ciężkiej piechoty Capitolu - pierwszej jednostki, którą pomalowałem.


Koleś miał ksywkę Duke przez sanglasy i blond fryz. Pierwotne malowanie, wzorowane blisko na podręcznikowym, koło roku dwutysięcznego zamalowałem na badziewny ale bardzo szybki miejski kamuflaż żeby prędko ujednolicić całą armię. Teraz korzystając z okazji zmyłem całą farbę (rozpuszczalnik zaskakująco sprawnie sobie poradził) i pomaziałem go w oryginalne camo. Jak widać skill w łapie od lat dziewięćdziesiątych wciąż niesamowicie wysoki :D