piątek, 3 czerwca 2016

Ludki Ostatniej Szansy: Demolition Man



Wszyscy wiedzą że pudełko z ludkami musi przeleżeć po zakupie przynajmniej piętnaście lat w szafie żeby nabrało mocy i nadawało się do malowania w ogóle. Przyszła więc pora na zabranie się za Chaffer's Last Chancers. Na pierwszy ogień idzie Demolition Man - włamywacz, pijaczyna i specjalista od materiałów wybuchowych.



Figurka się sama maluje - uwielbiam w ogóle te midhammerowe metale. White Dwarf, w którym jednostka jest opisana, mówi mi że to był grudzień tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego i był to generalnie fajny okres bo w tym samym numerze przedstawili mordheimową drużynę łowców czarownic (hint hint).


wtorek, 31 maja 2016

FKB XXI - Oldschool

Gospodarz obecnej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego, Żółty z Twierdzy Nieumarłych, stworzył temat Oldschool. Zagadnienie mi od razu podpasowało bo większość ludków skitranych po szafach może się już jako oldschool kwalifikować :) Padło na dość pokracznego ożywionego legionistę z 1992 roku - oczywiście kupionego dużo później, wtedy chodziłem do prowincjonalnego liceum i nie miałem pojęcia o bitewniakach, Magia i Miecz gdzie można było coś o tym poczytać zaczęła wychodzić dopiero rok później.
Ludek jeszcze przedwarzonowy, jego kolegę maziałem jakieś trzynaście miesięcy temu (tempo zaiste zabójcze). 


Żółty chciał jeszcze żeby "każdy z uczestników wyraził swoją nostalgię za minionymi latami świetności gier bitewnych, które [...] przemijają wypierane przez gry komputerowe" ale chyba nie jest tak źle, powiedziałbym nawet że bitewniaki mają się coraz lepiej - chyba nigdy nie było takiego wyboru systemów, tak dobrej jakości modeli i tak łatwego, dzięki internetowi, do nich dostępu. Więc nie ma co się smucić tylko maziać nowe ludki :)

piątek, 15 kwietnia 2016

Jadąc do Mordheim


To w zasadzie mój pierwszy pomalowany ludek na koniu, był kiedyś jeszcze dawno temu generał Imperium ale rumak był prawie cały opancerzony i w ogóle trudno to było nazwać malowaniem i nie liczy się ;). Kolory sierści, grzywy i uprzęży zlały się po utopieniu w Devlan Mudzie ale mam już kolejnego jezdnego na oku więc może następnym razem wyjdzie lepiej :) 



Jakbym miał wskazać jeden model, który kojarzy się z Mordheim to był to by ten najemny rycerz. Na figurkę polowałem od dawna, w końcu się udało ale trochę wybrakowaną, bez oryginalnego miecza i konia. Miecz wziąłem z ramki z akcesoriami do Mordheim i przy okazji dodałem stamtąd trochę innego szpeju żeby było widać że kolo wędruje po Starym Świecie od dłuższego czasu niczym Kane z 'Kung-Fu'. Miał być jeszcze kocyk z green stuffu* ale efekty nie nadają się do pokazania :)



Rycerz ma kilka fajnych klimatycznych smaczków: zbroja jest niekompletna, ubranie ma dziury na kolanach i łokciach, na lancy wisi myszor zostawiony na drugie śniadanie zapewne. No i oczywiście ryba przybita do tarczy - dodatek znamiennej dla Mordheim odrobiny szaleństwa. W ogóle uwielbiam styl i klimat Mordheim, od minimalistycznej okładki podręcznika do kojarzącej się z wizją piekła Bosha ilustracji na pudełku.



*W zasadzie to masa modelarska łódzkiego WaModu, bardziej miękka i imho lepsza niż green stuff z GW ale i to nie pomogło jak się nie potrafi nawet spłaszczonego rulonu ulepić :)

wtorek, 12 kwietnia 2016

Rodzinka (prawie) w komplecie i pierwsza gra w Malifkę



Trochę ziemniaczana jakość ale mam w końcu focię grupową Ortegów z okazji pierwszej potyczki w Malifaux. Graliśmy w scenariusz czteroosobowy i, ponieważ gra miała charakter edukacyjny, raczej na luzie. Pierwsze wrażenie - dużo frajdy, dużo możliwości kombowania zasad specjalnych. Drugie wrażenie - dużo możliwości kombowania zasad specjalnych - dżizas ile się jeszcze muszę nauczyć :D Generalnie podoba misie i pierwszy raz od jakiegoś czasu nakręciłem się na granie a nie tylko mazianie ludków raz na miesiąc ;)




Domki z fryzem Donalda Trumpa i resztę terenu dostarczył Pietia.

środa, 23 marca 2016

Rozpudełkowanie pudełka czyli nowy styl opakowań Prodosa


Taki trochę wpis o niczym ale Prodos zmienił sposób pakowania ludków do Warzona a że właśnie przyszła całkowita świeżyna - Machinatorzy mkIX, to pomyślałem że się podzielę wrażeniem.
Po pierwsze zamiast przezroczystego blistera mamy zafoliowane pudełko - oczywisty minus to że przed kupnem nie można sprawdzić jakości modeli, tym bardziej że ilustracja to nie faktyczne figurki a pokolorowany render. Ale na półce sklepowej będzie to wyglądało pewnie lepiej. Co ciekawe oprócz logo Warzone jest też symbol nowej edycji Kronik Mutantów.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...