Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komputerówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komputerówki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 kwietnia 2019

Blogując na puszczy 2 - I have one question only: EXPLOSIONS?!!


W zeszłym tygodniu chyba pierwszy raz byłem czymś na tyle zainteresowany żeby oglądać prezentację któregokolwiek developera na żywo, nawet Randyego Pitchforda (z bólem) zniosłem, ale warto - Borderlands3 zapowiada się pięknie. Przy dwójce spędziłem pierdyliard godzin i dalej czasem odpalam dla relaksu, nawet przenośnie na Vitce, więc jaram się jak Siren.
Przy okazji komputerówek: GOG dodał do sklepu Warcraft 2 (i jedynkę też, nawet w bundlu można kupić)!! Po dodanym niedawno Diablo kolejny cios w produktywność starych nerdów ;)

Kofciam Lego, a najbardziej koffciam Classic Space (choć City zaczyna je doganiać w rankingu ;)). Z okazji premiery drugiej reklamy drugiego filmu kinowego pojawiły się dwa zestawy nawiązujące do tamtej serii. No przecież to coś pięknego poprostu


Na Adepticonie GW pokazało sporo zapowiedzi, z ciekawszych to to że Warcry na starcie będzie oferował zasady do band niechaosowych: Stormactów, Ironjawsów etc. W zasadzie fajnie ale szczerze mówiąc wygląda to trochę jakby dorobili je na siłę po słuchaniu marud od "eee, tylko Chaos?" po wcześniejszej prezentacji.



Za do okazało się że Chaos jest w pełni inkluzywny i przyjmuje też krasnale i ogry, awww ;) (A na serio to wszystkie te nowe figurki są cudne)

ale wciąż obaj są biali

Pokazali też nowego Slanesza i obosz jakie to jest fajne :D Niemniej jednak postaram się wytrwać w postanowieniu nie kupowania kolejnych frakcji. No może większą demonę na półkę tylko :)


I have the weirdest boner

Z innych ploteczek sieciowych:
Blog Leśna Kuchnia udostępnił ZA DARMO książkę kucharską z przepisami do zrobienia, tu niespodzianka :D, w lesie. Tylko ściągać i gotować :)
Znany wielu graczom z organizacji imprez Warzonkowych (jak ta: Luźne Granie, już ZA TYDZIEŃ) Nef założył kanał youtubowy, nie o bitewniakach ale polecam, tylko klikać i subować :)

I jeszcze z zupełnie innej beczki w ramach cyklu kolejny-projekt-którego-nigdy-nie skończę(TM) fanpage na fejsiku Karmazynowych Pand - nowego zakonu Space Marines, zapraszam :)




środa, 31 sierpnia 2016

Hello Bats

-Kto był lepszym Jokerem: Jack Nicholson czy Heath Ledger?
-Mark Hamill
Tak, wiem, użyłem już tego w innym wpisie kilka lat temu :) 

Ludek na kończącą się za trzy godziny edycję Figurkowego Karnawału Blogowego. Wszystko na ostatnią chwilę więc zdjęcie ziemniaczkiem (i dobrze :)). 


Ludka zasponsorował mi Pietia z okazji czterdziechy ;)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Pixel Heaven 2016 - focięta


Wpis z cyklu: byłem pewny że już dawno to na blogaska wrzuciłem słowo daję o_O

Znów trochę fotek zamiast dłuższej recki. Generalnie fajnie ale bez szaleństw, zeszłoroczna impreza chyba bardziej mi się podobała. Najbardziej szkoda stanowisk ze starym sprzętem, których było mniej i wyglądało że nie były nadzorowane - z czasem coraz mniej komputerów działało, do tego stały w strasznym ścisku i ciężko się było czasem w ogóle do nich dopchać.

czwartek, 10 września 2015

Ludki maluje się ciężko a Borderlandsy są fajne

Wyszła jakaś ta nowa gra bitewna "Warzone" czyjakośtak to pomyślałem że coś do tego pomaluje i zobaczę o co chodzi :)  Poniżej ludek testowy do Cybertroniku. W założeniu kolorystyka miała przypominać personel Hyperiona z Borderlands 2, do tego plan był żeby malowało się szybko i łatwo. (sorki za fotę robioną ziemniaczkiem)


Prawdopodobnie dorzucę jeszcze trochę białych elementów. Wstępnie malowanie miało być czystsze i jaśniejsze ale ubabrany devlan mudem wygląda znośnie a poza tym nie chciało mi się. Armia żóltych cyborgów może wyglądać dziwnie ale przynajmniej będzie widoczna na stole.
Kilka concept artów z gry, czyli o czym ja w ogóle bredzę :)


czwartek, 4 kwietnia 2013

Kilka Sów: God of War: Ascension

Trzy wieczory i po kolejnym God of War. Najbardziej prequelowy prequel serii (chyba, trochę się pogubiłem w chronologii jak wyszły 'GoWy na PSP) ale w zasadzie rozgrywka nie różni się od 'trójki' - te same ciosy, te same combosy, nawet broń ma upgrady zmieniające ją w te z ostatniej części. Fabuła jakaś jest, daje radę ale nie wciąga specjalnie skoro i tak wiadomo jak to się skończy (spoiler: Kratos zabija WSZYSTKO).

Pomarudzę. Poziomy trudności są dość dziwnie wyskalowane (a nie można ich zmieniać w trakcie gry) - walka albo jest absurdalnie trudna albo banalnie nudna na niższym poziomie - ale to może akurat dlatego że, przyznaję, jestem beznadziejnym graczem, wręcz za  przeproszeniem, casualem. Do tego łamigłówki - zamiast chwili wytchnienia między pojedynkami były po prostu upierdliwe, zwłaszcza że w niektórych ciężko było wychwycić jakiś związek przyczynowo skutkowy i rozwiązywałem ja na zasadzie prób i błędów (i walktrough na youtube w jednym przypadku). Przyznaję że były fajne patenty w częściach logicznych: jeden artefakt wpływający na czas i postarzający lub odmładzający otoczenie i drugi kopiujący Kratosa (choć w sposób dużo prostszy niż 'Company of myself') - ale pasiły by mi raczej w jakimś Portalu 3 niż w krwawym button masherze.
Mimo wszystko na te trzy dni wciągnęła - trzy i pół sowy się należy.
Trybu multi nie testowałem bo nienawidzę ludzi.

czwartek, 14 czerwca 2012

Arkham City - Azraelu gdzieżeś ty bywał kurwa?

Skończyłem w końcu wczoraj wątki poboczne Arkham City, przynajmniej te, na których mi zależało - wynajdywanie znajdziek Riddlera zrobiło się w pewnym momencie nudne a trening latania przez kółka jest absurdalnie trudny. Spokojnie mogę zabierać się za Harley Quinn Revenge. Ale po kolei.
(spoilery zapewne)



Jak każdy komiksowy nerd byłem zachwycony Arkham Asylum z 2009 roku - zeszłoroczne Arkham City robi to samo co poprzednia gra tylko bardziej. Obszar gry, wielokrotnie większy niż w poprzedniczce, to dzielnica Gotham wyznaczona na obszar więzienny (coś jak w Ucieczce z Nowego Jorku). Na pierwszy rzut oka wygląda to na sandboxowy otwarty świat ale tak naprawdę jest sprytnie podzielony na mniejsze obszary - płotami, barykadami czy ruinami. Podziały dotyczą jednak głównie NPCów żeby się nie rozłazili i respawnowali odpowiednio - po całym mieście można swobodnie latać i czuć się jak goddamn Batman.
 Albo kicać bo grywalna jest też Catwoman - jako DLC dołączane do gry, tak żeby gracze używek musieli cośtam dopłacić chcąc nią pograć. Przy okazji ciekawostka: chyba pierwszy raz był u nas taki jak w Stanach manewr że konkretna sieć sklepów ma exclusiva - w grach z Empiku był kod do sciągnięcia przedpremierowo DLC z Robinem. Były też od razu ściągałki z ciuchami (w tym niebiesko - szary strój Batmana z czasów pierwszych TM-Semiców i Breygofla!) i Nightwingiem (z tym że tak jak Robin tylko do map typu challenge a nie do latania po mieście). Przy czym postacie to nie tylko skórki ale i inna grywalność: Robin ma lepszy zasięg bo bije prętem zbrojeniowym (tak to przynajmniej wygląda) a Kotałke jest tak nieludzko szybka że nawet mimo małego pancerza lepiej radzi sobie z rozbrajaniem przeciwników niż Batman.

Ale o tych pobocznych miałem i trochę pomarudzę. Do niewielu rzeczy się mogę w AC przyczepić ale misje z Azraelem i Hushem cierpiały na ciężki przypadek 'bez internetu nie podchodź'. Po pierwszym spotkaniu Azraela status misji 'Watcher on the Wings' skacze do 20%, dochodzi opis żeby szukać wskazówek, a na mapie dostałem symbol, który jak wydawało się wskazywał na konkretny obszar Gotham. Acha! Pewnie tam trzeba kontynuować! Nic z tego. Pieprzony miesiąc z przerwami grania łaziłem po wskazanej okolicy szukając czegokolwiek. Wczoraj nastąpił przełom: na jednym z budynków wypatrzyłem fleur de lys. Acha! Zapewne siedziba Zakonu Świętego Dumasa!* Nic z tego. Pieprzony cały wieczór oglądałem budynek z każdej z strony na zbliżeniu i w detective mode.
W końcu poddałem się i sprawdziłem w internetach. Okazało się że kolejne spotkania w tej misji nie wynikają zupełnie z jakichkolwiek wskazówek - trzeba trafić w konkretne miejsca w konkretnej kolejności i to nie zawsze działa. Ze ściągniętą mapką skończyłem misję w 15 minut. To samo ze 'Stolen Indentity' - jak dureń gadałem ze wszystkim lekarzami w mieście po odkryciu że zabójca jest chirurgiem, nie-e, na kolejne zwłoki trzeba przypadkiem trafić.
Oczywiście się czepiam bo gra jest przecudowna a to tylko dwie w wielu misje pobocze ale powinny mieć w opisie 'szukaj losowo po całym mieście' a nie pierdzielenie o wyimaginowanych wskazówkach bo się człowiek niepotrzebnie napina chcąc bez oszustw wymaxować do tych przynajmniej 80%...
 Czekam na Gotham City, czy jak się będzie zwała trzecia część, bo nie ma bata musi być, w międzyczasie Harley Quinn Revenge i New Game + w niebieskim komiksowym wdzianku.

I przy okazji zagadka:
-Kto był lepszym Jokerem: Jack Nicholson czy Heath Ledger?
-Mark Hamill

*W komiksie Azrael miał taki na stroju. Nerdy ogarną.

czwartek, 15 września 2011

Podbój 1.8 - dziennik wyprawy

Wczorajszym internetem wstrząsnęły dwa wydarzenia: wyciekłe nagie fotki z telefonu Scarlett Johanson (wyguglował? to jedziemy dalej) i premiera (tym razem oficjalna) Minecrafta 1.8. Kiedy w końcu udało się połączyć z przeciążonym serwerem i ściągnąć update ruszyłem na wyprawę w nieznane tereny nowego silnika do generowania świata. Wypłynąłem żegnając South Port - najdalej wysunięty na południe punkt dotychczasowej mapy:


Spodziewałem się większego morza ale podróż była bardzo krótka i to od razu prosto do nowo wygenerowanej wioseczki. Dobra wiadomość od razu na starcie bo chodziły plotki że w starych mapach nawet na nowo generowanych terenach nie będzie losowych struktur. Trochę 'fotek' nowości w 1.8 z wyprawy:

Nowy ląd na horyzoncie, od razu widać wieżę z wioski NPCów:


Wioseczka, niestety jeszcze bez ludków ale za to niektóre chatki są umeblowane:


Pierwszy kontakt z Endermanem:


Świnki mają teraz wystające ryjki! ^^


Nowa typ otoczenia - bagna, wyglądają rewelacyjnie:


Creepy as fuck czyli pierwsza opuszczona kopalnia i gniazdo pająków jaskiniowych. W kopalni były skrzynki z nasionami arbuza.



W końcu są rzeki:


Przepaść przechodząca w jaskinię (fajny efekt mgły):


Granice między nowymi i starymi kawałkami. Nie wygląda to dobrze. Gdzieniegdzie jeszcze można polatać z łopatą i co nieco naprawić ale esteci powinni wygenerować nowy świat.



I na koniec mapa, dobrze widać jak odmiennie działają algorytmy tworzące krajobraz. Świetne jest przejście rzeki przez rozlewiska/bagna - wyraźnie widać że woda jest tam głębsza.



Z rzeczy ogólnych: trzeba pilnować jedzenia ale za to przy pełnym brzuchu odnawia się zdrowie. Do tego żarcie jest łatwiej zdobyć bo już nie tylko ze świń ale i z krów i kurczaków, to tego kotlety w końcu się stackują. Teren wygląda lepiej i bardziej naturalnie, zachody słońca są rewelacyjne. W nowym kodzie nie generują się niestety tereny ze śniegiem (mają wrócić w 1.8) ale za to oprócz bagien pojawiły się gęste lasy sosnowe (wcześniej sosny były tylko w tundrze irrc).

piątek, 26 sierpnia 2011

Alice of War

Nieoczekiwanym plusem posiadania PS3 oprócz możliwości sprzętu pozwalających na granie w nowości i komfortu pykania na kanapie przed telewizorem okazały się absurdalnie wysokie ceny gier - teraz jak już coś się kupi to za te pieniądze to wypada przejść do końca. Minusem (oprócz absurdalnie wysokich cen) jest brak łatwego robienia printscreenów, dlatego obrazki będą z internetów. W tytule nie ma 'Najlepsze gry świata' bo mi dziwni ludzie z gógli wchodzili.

Seria God of War wyjątkowo przypadła mi do gustu (jeszcze tylko dokończę Ghost of Sparta i całość zaliczona) - mashowanie przycisków i zabijanie wrogów na setki to jest to. Dlatego zajarałem się trailerami Alice the Madness Returns - gameplay wydawał się być podobny tylko zamiast wiecznie wkurzonego mięśniaka jest urocza acz szalona dziewuszka a zamiast starożytnej Grecji psychodeliczne wnętrze chorego umysłu. Gra okazała się być nieco bardziej nastawiona na (chwilami irytująco trudne) elementy platformowe ale i tak jest dobrze.



Kontynuując porównania do GoW: rozgrywka jest dość podobna - jest podstawowa bardzo szybka broń (nóż kuchenny nie gorszy niż łańcuchowe ostrza Kratosa) i wolniejsza ale zadająca większe obrażenia (zabawkowy konik, don't ask) do tego bronie zasięgowe: szybki młynek do pieprzu i wolniejszy moździerzo-imbryk. Unik jest szybszy i wygodniejszy niż w GoW (Alicja zmienia się w stado motylków) a i sukienka okazuje się lepszym gadżetem do szybowania niż skrzydła Dedala. Nie ma za to niestety ataków z powietrza i nie da się przemotylkowywać bezpośrednio przez przeciwnika (za łatwo by było). Jest jeszcze parasolka pełniąca tą samą funkcję co złote runo w GoW - użyta w odpowiedniej chwili odbija pociski przeciwnika. Broń można oczywiście upgradeować, tu służą do tego znalezione po drodze zęby. Uroczo.

A o czym w zasadzie jest gra? Nie zdradzając za wiele: Będąca w zakładzie psychiatrycznym Alicja próbuje odnaleźć zaginione wspomnienia by rozwikłać zagadkę pożaru, w którym zginęła jej rodzina. W tym celu wraca do 'Krainy Czarów' i zabija mnóstwo różnych stworzeń ;)


Alice ma błędy: przerywki urywają się pół sekundy za wcześnie, tekstury potrafią się doczytywać z opóźnieniem a przy skakaniu po platformach trudno ocenić odległość do celu. Nie zmienia to faktu że gra jest rewelacyjna: gameplay jest bardzo miodny ale największym plusem jest ewoluujący z cukierkowo w bardzo mroczny klimat. Podróżując przed różne (plastycznie piękne) światy w psychice Alicji (zwłaszcza ten związany z dzieciństwem) zdarzyło mi się mruknąć 'Ok, to jest naprawdę popierdolone'. Rozgrywkę urozmaicają sidequesty (najczęściej w formie 'przeżyj fale wrogów ileś minut') i poziomy 2D, z których chyba najfajniejsze są te wewnątrz japońskich obrazów. W tej chwili przechodzę jeszcze raz, starając się wymaksować wyniki i zebrać wspomnienia przegapione podczas pierwszej gry. Krótko mówiąc: najlepsza gra świata.


BTW Od razu na starcie był dostępny DLC (w zasadzie wszystko jest już na płycie ściąga się tylko aktywację) - za 7zł można kupić Alicji nowe sukienki znacznie ułatwiające (albo utrudniające dla twardzieli) rozgrywkę. Ot taki legalny cheat, jak stać cię to masz łatwiej...


Dlaczego tag komputerówki przy grze z PS3? Fuck you! That's why!

wtorek, 19 kwietnia 2011

Jestem konsolowcem i do tego kaziualem!

Koffany blogasku ciężko się samemu przyznać ale to prawda: po latach grania na Timexie, Commodorze, Amisi i iluśtam PeCetach zostałem konsolowcem! Zaczęło się niewinnie - od PSP do umilania podróży pociągiem ale potem przerzuciłem się na twardsze rzeczy i w tej chwili jestem w stabilnym związku z PS3.
A na serio to jest rewelacyjnie: znowu jaram się grami, czekam na premiery i czytam czasopismo 'branżowe' - Neo Plus. Spadkobierca Secret Service i jak najbardziej w jego oldschoolowym klimacie. Ale jak nie czuć starego giercowego klimatu skoro w jednym roku wychodzą Street Fighter, Mortal Kombat i Duke Nukem Forever.
It's 1995 all over again!

wtorek, 23 marca 2010

Najlepsze gry świata: Łoś!

Muszę zmienić tytuł tylko nie mam pomysłu na jaki. "Gry nie najlepsze na świecie ale mi się zajebiście spodobały i tak"? Fraza "Najlepsze gry świata" generuje milion pińcet psujących statystyki hitów z gógli. Matołki chyba w ten sposób chcą jakieś downloadsy znaleźć. Moje ulubione aberracje to: gry najleprze na świecie (9 razy), nailepsze gry siwiata (8), nailepsze gry świata (8), najleprze gry świata (7), najlepsze gry siwiata (7), naj lepsze gry siwiata (3), nailepsze gry śfiata (2) i abslutny faworyt - najbardziej najlepsze gry świata (2).

'Po prostu Łoś' to w zasadzie klon Boulder Dasha tylko w swojskich, leśnych klimatach: zamiast diamentów są szyszki, zamiast kamieni kłody drewna a ramach przeszkadzajek występują m.in. myśliwi i niedźwiedzie. Czyli zasady są jasne - wszystko bez podpory leci w dół a jak trafi to zabija. Rozgrywka niby wtórna ale wciąga niesamowicie - poziomy są opracowane z idealnym balansem kombinowania i zręcznościówki a poziom trudności jest niefrustrujący a jednocześnie całkiem wysoki. Idealna gra do unikania pracy w pracy.
A teraz najlepsze: gra jest za darmochę w sieci. Na stronie są też zrobione dołączonym edytorem poziomy fanowskie ale tragiczne i nie nadające się do użycia w większości.

niedziela, 13 września 2009

Najlepsze gry świata: Chaos Engine


Pod koniec dziewiętnastego wieku eksperyment z wczesnymi komputerami spowodował zaburzenia czasoprzestrzeni. Teraz tylko sześciu najemników może powstrzymać świat od zagłady i zatrzymać Silnik Chaosu...
Amigowe cudo z 93 roku, rewelacyjnie zrobiona strzelanka, która zabrała mi sporo czasu z życia (w tamtych czasach moje życie składało się w całości z grania więc na jedno wychodzi w sumie). W grze są dwie postacie (z sześciu do wyboru) - gramy cooperative z kolegą lub z komputerem lub trzecia opcja dla zaawansowanych - po wybraniu trybu dla dwóch graczy jednego szybko zabijamy a gdy już nie przeszkadza kontynuujemy grę zgarniając wszystkie bonusy i powerupy. No właśnie – Chaos Engine miał elementy erpegowe: ulepszanie charakterystyk bohatera i broni oraz kupowanie nowych zdolności – prawie tyle w tym RPGa co w Diablo. Biorąc pod uwagę ograniczenia sprzętowe grafika jest cudowna a światy (od lasu do steampunkowej fabryki rodem z Łodzi) tętnią życiem.
Była jeszcze część druga – smutny deathmatch na splitscreenie ale poza postaciami z jedynki to całkowicie inna gra.

środa, 9 września 2009

Najlepsze gry świata: Elastomania

[Oczywiście będzie tu o najlepszych grach świata całkowicie subiektywnie, mogą być zabugowane kaszany, które jednak wciągnęły mnie na długo i flashowe pierdoły napisane przez studenta. I tak: 'Najlepsze gry świata: Najlepsza gra świata' będzie o Doomie.]

W przedwiecznych czasach podajże studiów zagrywaliśmy się w dosowego Acrossa. Zasady gry były banalne - jeżdżąc crossowym motorem zbieramy jabłka, a na koniec znajdujemy kwiatek. Sterowanie nie było już tak proste: strzałka w górę dodaje gazu, w dół - gwałtownie hamuje przednim kołem, lewo i prawo przechylają motor w przód i do tyłu a spacja obraca kierującego płaszczaka w drugą stronę. W połączeniu z hardkorowymi planszami, gdzie byle co zabija, poziom trudności był mocno wymagający. Po latach znalazłem w sieci Elastomanię (w środowisku zwaną pieszczotliwie Elmą) i jest to ta sama gra tylko z lepszą grafiką! (Ok jest drobna zmiana w proporcjach kierowcy) Od ponownego odkrycia udało mi się przejść całość trzy razy. Ale nie o samo przechodzenie kolejnych plansz tu chodzi a o czas. Każdy poziom można przechodzić wielokrotnie próbując wyżyłować rekordowy czas przejazdu. Oczywiście po perfekcyjnym opanowaniu konkretnej planszy, gdzie nie da się już urwać nawet ułamka sekundy, szukamy filmu z przejazdu w internecie i przekonujemy się że ktoś to zrobił ponad dwa razy szybciej i lepszą trasą. Serio, na forach elmowych harkorów są replaye i tutoriale zmieniające oblicze gry - żeby skończyć Elmę wystarczy kilka wieczorów, żeby zrobić to z niezłym czasem - chyba miesiące treningu. I dlatego to najlepsza gra świata.