Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warhammer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warhammer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 stycznia 2019

Blady Karzeł - jest dopsz!


W pierwszym tegorocznym numerze White Dwarfa Games Workshop zapowiadało drastycznie zmiany, i faktycznie zmiany są choć to raczej dalszy ciąg ewolucji, jaką od jakiegoś czasu przechodziło pismo. Karzeł jest teraz wyraźnie podzielony na części: Age of Sigmar i Warhammer 40000, nie jest to nowy pomysł, stare dziady pamiętają że już kiedyś taka koncepcja była wprowadzona. Z fajniejszych rzeczy pojawiły się felietony, w tym chyba najbardziej mi pasujące o procesie tworzenia i modyfikacji zasad do obu systemów. Wrócił Index Astartes z opisem Crimson Fistów i mini suplementem z dedykowanymi im zasadami. Wróciły też opowiadania, (aż dwa w tym numerze!) a w battle raporcie po latach są znów mapy. Generalnie można poczuć się dość nostalgicznie :) Wydaje się że w numerze jest jakoś więcej mięsa - treści w treści. I to chyba pierwszy WD od daaawna, który przeczytałem od deski do deski (odrobinę wymięty teraz jest :D).

Najbardziej ucieszyły mnie jako gracza poprawione zasady do skirmisha AoS, zmiany są niewielkie ale ułatwiające rzeczy np koszt ludków jest 'normalny' z Generals Handbook a nie dzielony przez pięć a artefakty i sklille dla genarała można brać TYLKO ze skirmishowej listy, plus kilka klaryfikacji (to jest po polsku?) do zasad np przyzywania itd.


Z rzeczy, których nie ma: zniknęły zapowiedzi nowych produktów - w zasadzie nie wiem czemu, wystarczyło by odrobinę (ok, sporo) zmniejszyć poświęconą im ilość stron - te cztery zużyte teraz jako wstęp do działów akurat by wystarczyły. Nie ma też Blanchitsu, nie wiem czy to tylko w tym numerze ale ludzie w internetach już panikują, też chciałbym żeby wróciło bo uwielbiam ten mroczno komiczno dziwaczny klimat. 

Zasadniczo Dziadu poleca ;)

[Yaayy pierwszy wpis w nowym roku ^^]

piątek, 28 sierpnia 2015

Sigmaryta z młotę robi robotę

Miesiąc się kończy więc wypadałoby wrzucić coś w temacie bieżącego FKB. Miałem ostatnio przeprowadzkę niespodziankę i trochę trudno było znaleźć farby i ludki ale jakoś się udało. Ludek to oczywiście Sigmaryta z Age of Sigmar, którego można było dostać z Bladym Karłem i przyznaję że przy okazji posłużył mi do kilku eksperymentów. Pierwszy eksperyment to nowy biały spray z GW - Corax White i spisał się rewelacyjnie - świetne krycie po jednej sesji sprejowania. Testowałem też malowanie tylko washami na białym podkładzie i jak widać wyszło niespecjalnie, technika jest szybka ale wymaga wprawy i pomalowania dobrze za pierwszym razem bo poprawki robi się bardzo trudno. Poza tym pewnie lepiej będzie się spisywać na mniejszych modelach. Po trzecie podstawka - użyłem testowo Ikeowskiej posypki z Kulört - wygląda całkiem fajnie ale jeszcze zastanawiam się nad maźnięciem całości Devlan Mudem.


wtorek, 7 lipca 2015

Krótko o Road of Skulls jako pretekst do pomarudzenia o Age of Sigmar


Dawno o Gotrekach nie było a właśnie skończyłem Road of Skulls, pierwszą książkę z cyklu (poza zbiorami opowiadań), która nie ma slayer w tytule, nie jest w porządku chronologicznym i co gorsza jest przyjemniejsza w lekturze niż ostatnie Shamanslayer i Zombieslayer :) Dosłownie kilka słów na szybko.
Czasowo wpasowuje się to gdzieś po Trollslayerze. Fabuła jest prosta jak to w Gotreku powinna być (dalej mnie irytują udziwnienia z Orclayera) - armia Chaosu oblega Karak Kardin, król Ungrim Ironfist przeprowadza kontratak, Gotrek i Feliks plątają się po okolicy. Proste? Proste a czyta się całkiem przyjemnie - do autobusu czy pociągu w sam raz :) (przy czym wiem że prawdopodobnie nieobiektywnie podchodzę bo mam sentyment do serii). Paradoksalnie fajne jest że tytułowych bohaterów jest w książce mało, na równi dzielą czas z krasnoludzkim królem i, chyba najbardziej interesującym wątkiem, przepychankami i spiskami w nadciągającej hordzie. Wodzowie armii Khorna to nie tło a ciekawe pełnokrwiste (get it? get it? :D) postacie. Dodatkowo całkiem sporo jest poświęcone samemu miastu/twierdzy i krasnoludzkiej kulturze, do erpega jak znalazł. Dziadu poleca.

Na półce zostały mi jeszcze trzy 'normalne' książki (Lost Tales, City of the Damned i The Serpent Queen) i potem są już tytuły z End of Times. I trochę się boję biorąc po uwagę gwałt na Malusie Darkblade, który zrecenzował Mormeg. I generalnie szkoda że cykl się musi zamknąć i Gotrek i Stary Świat znikają na dobre.


I tak pokrętnie przejdę do Age of Sigmar. Decyzja likwidacji battla i wprowadzenia nowego systemu przez Games Workshop jest dość zrozumiała gdy przeważająca większość nowych graczy wybiera czterdziestkę a wśród nich większość na pierwszą armię wybiera Space Marines. Zmiana zasad mnie nie rusza, w WFB grałem ze trzy razy na krzyż, co więcej te cztery strony to może będą w końcu zasady do bitewniaka, które będę w stanie ogarnąć do końca. Stylistyka nowych figurek jest całkiem fajna i szczerze mówiąc kuszą mnie do zakupu. I tylko jednej rzeczy mi szczerze szkoda: świata. Ciężko pogodzić się że ten klimat i wszystkie znajome miejsca odejdą w zapomnienie. Wszystkie miasta i prowincje ze swoją bogatą historią. Wszyscy bohaterowie znani od lat.
GW nie jest głupie i na pewno zacznie wydawać książki dziejące się w nowej rzeczywistości i kto wie może będą świetnymi czytadłami i przekonam się do nowych realiów. Ale wciąż po prostu szkoda...

Na koniec najważniejsze - trochę lansiku :) Udało mi się w końcu dostać figurki Feliksa i Gotreka!!! :D I to te oldschoolowe wersje. Ebay najlepszym przyjacielem człowieka.


czwartek, 21 marca 2013

Trololololollo lolollo lala

Próba wyjścia z figurkowego marazmu, ruszyłem się po zobaczeniu wczoraj fajnych małych ludków na blogu Inkuba. Trolle do Warmastera (kolejne podejście do tego systemu) - małe więc udało się skleić i pomalować jednego dnia po pracy. Fotkę nieopatrznie zrobiłem zza bliska i od razu widać niedoróbki ale na stole w ciemnym pomieszczeniu są ok :) Nie miałem oryginalnych podstawek więc użyłem kupionych zawczasu na potrzeby WM Historical w Wargamerze, trochę bałem się problemów z klejeniem ludków do blachy ale wyszło w porządku, jedynie należy trochę spiłować krawędzie.
Na podstawkach użyłem eksperymentalnie Stirland Mud - farby GW z nowej serii Texture o konsystencji pasty zmieszanej z piaskiem. Mam mieszane uczucia - z jednej strony nie jestem zadowolony z efektu: farba nakłada się bardzo nierówno w porównaniu z np przyklejonym piaskiem, z drugiej strony to chyba najłatwiejszy sposób kładzenia tekstury na podstawki Warmastera między 'paskami' wojska (akurat w Trollach tego problemu nie było). Ma ktoś sprawdzony patent na Warmasterowe podstawki?



piątek, 16 października 2009

Slayer of the Storm God

No i wyszedł kolejny Gotrek (w zasadzie już do tej pory dwa ale o Shamanslayerze później) tym razem dla odmiany jako Audiobook. I szczerze mówiąc, jak irracjonalnie kocham tą serię mimo spadającej jakości, to ten jest naprawdę taaaki sobie. Fabuła 'Slayerów' nigdy nie była specjalnie skomplikowana, nawet za czasów Kinga, i wcześniej mi to nie przeszkadzało; ale 'Slayer of the Storm God' wygląda jak przygoda z kiepskiego rpg do rozegrania na jeden wieczór: jatka od początku do końca. Odmianą jest że zamiast typowych mutantów z lasu są mutanty morskie rodem z Piratów z Karaibów plus końcowy boss ala małe Cthulhu.
Inna sprawa to forma wydania: zwykłe audio CD. Jak łatwo się domyślić wiele tam się nie zmieściło, jakieś trzy rozdziały typowego Gotreka. Do tego cena płyty jest wyższa niż dużo dłuższej książki, to już jakiś absurd. W porównaniu do 'oldschoolowych' audiobooków jakie były np. swego czasu w Wyborczej, gdzie był jedynie spokojnie czytający lektor, tu jest muzyka, odgłosy tła i stylizacja głosów (mimo że wszystko czyta jeden człowiek). Było by to fajne gdyby nie przesadzono ze stylizacją i mówiącego przez wąsomacki (wspominałem o ripoffie z Piratów?) kapitana nie sposób już zrozumieć.
Jest jeszcze jeden minus, oprócz czasu trwania, wydania na audio CD. Kto ma jeszcze przenośny odtwarzacz płyt kompaktowych?* Żeby zabrać książkę ze sobą do pociągu podczas ostatniej wycieczki do Łodzi musiałem dokonać ohydnego aktu piractwa i zripować całość na MP3.

*Szczerze mówiąc ja w ogóle nigdy nie miałem, za to walkman gdzieś jeszcze leży skitrany.

piątek, 19 grudnia 2008

Zabójca efich paralityków!

Miałem już nie kompromitować się 'reckami' ale na szybko spróbuje bo jest okazja: nowy Gotrek! Tym razem uroczy karypel tłucze Mroczne Elfy. Czego w tej książce nie ma! Są pływające miasta, zatopione miasta, perwersyjny seks, piraci, ninja, piraci kontra ninja a nawet zmutowany rekin chaosu! Po ostatniej książce, w której skala stawianego przed bohaterami wyzwania była w miarę rozsądna, tu Long znowu wraca do epickiego rozmachu - zagłada grozi całemu Imperium a w zasadzie i światu.
Zauważyłem w trakcie czytania że autor tworzy widowiskowe sceny, które zapewne robiły by wrażenie w filmie ale w książce taki kilkustronicowy bieg po walącym się mieście jest po prostu nudny. Na końcu znalazłem notkę biograficzną o autorze i bingo! Jest scenarzystą hollywoodzkim, to wszystko wyjaśnia. Zdecydowanie bardziej wolałem bardziej przyziemne motywy, walkę z lokalnymi problemami w lasach, wioskach i miasteczkach Imperium. Ta eskalacja
zagrożeń jest irytująca ale rozumiem że Gotrek z założenia szukałby coraz większych wyzwań. :)
Z ciekawostek: aby czas akcji zgadzał się z obecną linią Warhammera, okazało się daty przy fragmentach "Moich podróży z Gotrekiem" z poprzednich książek są błędem popełnionym przez niedbalstwo wydawcę - brata Felixa.
Mimo marudzenia muszę powiedzieć że miałem fun jak zawsze z czytania kolejnych cośtamslayerów, prawdopodobnie jednak w sporej części to zasługa sentymentu i przyzwyczajenia do serii.

A teraz uwaga - w marcu kolejna część! I jest już okładka:


Tak, najwyraźniej tym razem demony już nie wystarczyły, Goterk i Felix zatłuką jakiegoś Lovecraftowego boga z głębin. Nie mogę się doczekać! :)

czwartek, 6 grudnia 2007

The King is dead. Long live the... Long!

Oczywiście King nie umarł, niemniej jednak przestał pisać kolejne książki swojego najsłynniejszego cyklu. Rzecz jasna GW nie zrezygnowało z Gotreka i Felixa, zmienił się tylko autor - kolejne tomy pisze Nathan Long.
Orcslayer - pierwsza książka Longa w cyklu, miała odświeżyć serię, pozbyto się powracających bohaterów drugoplanowych a akcję przeniesiono o 20 lat naprzód żeby podgonić do 'współczesnych' czasów Warhammera. Najprawdopodobniej Zabójca Orków nie sprzedał się najlepiej bo najnowszy tom wraca do osób, miejsc i wątków z początków serii.

Wracamy zatem do Nuln, który ('którego'? może 'Nulnu'? o_O) bohaterowie odwiedzają w drodze na północ gdzie szaleje Burza Chaosu (zwana przez fanów Wiosenną Mżawką Chaosu), odwiedzamy te same miejsca, spotykamy tych samych znajomych. Zabieg chyba udany bo czułem jakbym czytał jedną z powieści Kinga: sieka, chlanie, przeciąganie kciukiem po ostrzu topora, kultyści, wampiry, sterowiec, Malakai, Urlika a nawet Thanquol przez chwilę. Gotrek i Felix walczą z kultystami próbującymi zniszczyć Imperium od wewnątrz (co nie jest takie proste - to nie siekanie orków w górach i zabicie człowieka na ulicy niespecjalnie przechodzi w oczach władz), a jednocześnie starają się mieć na oku swoich nowych niespecjalnie godnych zaufania wspólników. Banalna, cudownie prosta lektura autobusowa; nie zmieniające się od lat pulp fantasy. Niestety Long znowu zafundował przekombinowane zakończenie ale na szczęście nie aż tak jak finałowy twist w Orcslayerze. Za to wydaje się być więcej humoru niż w poprzedniej książce, chwilami bardzo przypominającego ten Kinga (scena w luksusowym burdelu i "najpiękniejsza kobieta jaką widział w życiu" i kolejna i kolejna... sooo true :))
Ciekawostka - okazuje się że Felix na bieżąco przesyłał swoje pamiętniki bratu a ten je wydawał - w ten właśnie sposób fani na forum Portent próbowali wytłumaczyć niespójności w datach i wydarzeniach serii; taki miły gest w stronę wiernych czytelników.

To nie nazwy heavy metalowych kapel z lat 80 - czyli do tej pory ukazały się: Trollslayer (zbiór opowiadań), Skavenslayer (skaveńska inwazja Nuln), Daemonslayer (wyprawa na Pustkowia Chaosu), Dragonslayer (wyprawa na smoka[kto by zgadł?]), Beastslayer (oblężenie Praag), Vampireslayer (wampiry, mrok, emo), Gigantslayer (Albion, whisky, mgła), Orcslayer (odbicie krasnoludzkiej twierdzy) i Manslayer. Możliwości jest jeszcze wiele, choćby Lizardslayer, Ogreslayer, Hippogriffslayer... Kiedyś też chodziły plotki o planach wydania Kinslayer o młodości Gotreka.
Zapowiadany jest już Elfslayer (polski tytuł: Morderca Elfich Paralityków) nie mogę się już doczekać...