Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planszówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planszówki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 lutego 2020
poniedziałek, 27 stycznia 2020
Gumoludki z Castle Ravenloft 1: szkielety i myszory
Badziewne ludki z dedekowego dungeon crawlera "Castle Ravenloft". W zasadzie malowanie słabych jakościowo modeli z planszówek nie ma za bardzo sensu ale odkąd weszły contrasty można to zrobić w godzinę na odwal się a efekt jest wystarczający. Trochę tego badziewia będę w najbliższym czasie pewnie jeszcze maział...
I've made a huge mistake
piątek, 22 lipca 2016
Get to da choppa!
Dzięki Ptasiorowi ze Stołowych Bastardów, który grę kupił i niesamowicie szybko pomaział, miałem okazję zagrać w nową wersję planszówki z GW: 'Lost Patrol'. Przy okazji zwiadowcy Iron Templars się przewietrzyli trochę i dobrze bo już ludki się obraziły od czekania tyle lat na półce. Gra ma tę samą planszę co wersja z dwutysięcznego roku, współczesne figurki pięciu skautów, dwunastu genokradów i sześć znaczników zarodników. Zagubieni w dżungli zwiadowcy mają dojść do lądownika i nie dać się zjeść po drodze a celem tyranidów jest zjedzenie zwiadowców po drodze :)
Rozgrywka jest bardzo szybka i przyjemna ale trzeba od razu powiedzieć: za cholerę nie zbalansowana. Marines giną na lewo i prawo a tyranidzi wydają się niepowstrzymani. Paradoksalnie jednak grając zarówno po jednej jak i po drugiej stronie bawiłem się świetnie, nawet przegrywając czerpiąc jakąś sadystyczną radochę ze znikających w gąszczu ludków ;) Idealna gra typu beer and pretzels, trochę kombinowania jest ale nie ma jakiś większych taktycznych wyzwań a partię można skończyć w 20-30 minut. Dziadu poleca choć raczej dla piwnych casuali niż hardkorowych strategów.
(Kombinujemy już jakieś hołmrulsowe modyfikacje ułatwiające trochę życie marines, na przykład obcięcie liczby kawałków planszy albo zwiększenie szansy na trafienie czegokolwiek).
piątek, 22 marca 2013
Future INC. High-Tech Stakes
Lubię planszówki. Lubię cyberpunka. Lubię ziomów robiących tę planszówkę w cyberpunkowych klimatach :]
Obywatelu! Sprawdź Kickstarter projektu! Wspomóż! Podaj info dalej!
Na Pyrkonie można będzie pogadać z twórcami i potestować grę samemu.
środa, 17 października 2012
Planszówkodoom
Bardzo zacna planszóweczka z Fantasy Flight Games sprzed paru lat, stylistycznie bazuje na Doomie 3 (buuu) a mechanika to z grubsza Descent (z iirc zmienionym działaniem pancerza) - akcje, karty zdarzeń, ekwipunk i specjalne kości (które w Doomie są niedoróbką i niestety szybko się ścierają). I jak to FFG od razu zaprojektowana z dodatkiem ;) Generalnie FFG lubi wydawać gry na chodliwych licencjach, z komputerówek mają teraz Gears of War.
Tak jak w Descenie kilku graczy gra 'atakującymi' marines a jeden robi za silnik i kieruje potworami - taki mistrz gry z RPGów. Gra jest całkowicie 'nieeurogrowa' wręcz na drugim końcu skali - niesymetryczna i niewyważona pod względem trudności, na początku może być za trudna dla marines (zwłaszcza bez modyfikacji dodających więcej amunicji) i prowadząc musiałem trochę na początku odpuszczać graczom żeby nie skończyło się po 15 minutach - oczywiście później przypakowali i mieli za łatwo :) W podręczniku jest skończona ilość scenariuszy ale zaraz w sieci pojawiły się półoficjalny Doomedit do projektowania poziomów i RanDoom do randoomizacji :D
Nie jest to typowa imprezówka wymaga trochę czasu żeby przysiąść, najlepiej na spokojnie, z ziomami, flaszeczką i stosowną muzą w tle. Zastosowanie dodatkowe - nadaje się na podstawkę pod szachownicę:
piątek, 15 stycznia 2010
Piwne Planszówki: Chaos in the Old World
Z reguły wolę proste imprezowe planszówki - takie bez miliona żetonów i wymyślnych taktyk od których musk mnie boli. Chaos in the Old World mimo straszenia pozornie skomplikowanymi zasadami kusił warhammerowską tematyką: gracze jako bogowie chaosu niszczą Stary Świat przy okazji podgryzając się nawzajem. Jak się okazało nie jest źle, a nawet bardzo dobrze - po pierwsze jestem w stanie ogarnąć zasady, po drugie mimo sporej ilości żetonów (w końcu FFG) gra nie jest potworem wymagającym sześciogodzinnych rozgrywek z przerwami na posiłki, po trzecie daje mnóstwo radochy przy krzyżowaniu planów przeciwników. Do zwycięstwa można dążyć albo przez zbieranie punków za wpływy i niszczenie państw Starego Świata albo osiągając cele specyficzne dla danego bóstwa: Slaneesh wpływa na szlachtę, Khorne tłucze jak leci itd. Ta druga metoda, chyba wydajniejsza, powoduje że każdy gracz musi stosować całkowicie inne taktyki, ta różnorodność jest potęgowana dostępnymi da danego boga kartami. Żeby urozmaić rozgrywkę dodatkowo co turę losowane są karty mające wpływ na całą planszę, może to być atak Skavenów, spaczeniowy meteor czy powstanie chłopskie.Graliśmy w Nerdcave i plansza spokojnie mieści się na knajpianym stoliku jeszcze z miejscem na piwa. Podziękowania dla Szczura za przytarganie pudła i przy okazji polecam jego recenzję na Nerdpunku.
Jako dodatek, departament mania za dużo czasu, nudzenia się w pracy i niepotrzebnych wykresów przedstawia schemat planszy:

czwartek, 29 października 2009
Essen: Spiel / Comic Action 2009
Fotki z trzydniowego wypadu na Spiel - największe na świecie konwentotargi planszówkowe, połączone z komiksowym Comic Action. Rozmach (zwłaszcza części planszówkowej) robi wrażenie, hale są ogromne i przewalają się przez nie tłumy ludzi.
Na miejscu byliśmy 'odrobinę' za wcześnie:
Plakaty na mieście:

W środku.
Nerdy! Tłumy nerdów!
Planszówki. Stosy planszówek!
Lego!! Firma wypuściła serie planszówek. Poważnie żałuję że nie kupiłem tej autorstwa Reinera Knizi.

Świat w Essen
Czesi:
Koreańczycy:
Japończycy:

Nasi!
Portal:
Gry Leonardo - niestety drukarnia zawaliła i na targi było gotowe tylko kilka egzemplarzy Orła i Gwiazdy:
Kuźnia Gier:
Micro Art Studio - najładniejsze figurki na konwencie:
Q-Workshop - największe stoisko z kostkami:

Figurkowo bardziej.
Celebrity! Alessio Cavatore ze swoją grą - połączeniem szachów i bitewniaka.
Niesamowite dioramki do Alchemy. Działają - kupiłem starter.



Figurki nerdowe:

Want!!
Stoisko Freebootera:
Teren z Ziterdes:

Przebieranki.
Na targach były bardzo duże działy z akcesoriami i ubraniami do LARPów i cosplayów:
Niektóre całkiem fajne:

Ale co z tego, kończy się jak zwykle, choć trzeba dodać punkty za sam entuzjazm (pominę milczeniem Harley Quinn, którą widziałem)

Choć Tau całkiem fajni:
A ten kolo już rewela:
Komiksy.
Zawiodłem się na części komisowej, spodziewałem się więcej komiksów niemieckich i spotkań z miejscowymi autorami. W zasadzie całość sprowadzała się do sklepów i antykwariatów z (absurdalnie drogimi) komiksami amerykańskimi i ich niemieckimi tłumaczeniami. A trzeba przyznać że tłumaczą dużo i szybko, można było np nabyć hardcover Genesis Roberta Crumba po niemiecku.



Niemiecki ósmy sezon Buffy (z innymi okładkami) i omnibusy (wydawane jako 'kroniki' czy cuś) do tego figurki z seriali.




Zakupy udało mi się ograniczyć do trzech rzeczy: wspomnianego startera Alchemy, dużego boxa elfów z Mantic Games i jedenego z bardzo niewielu niemieckich komiksów do kupienia: biografii Johnnego Casha.
Na koniec.
Jaki kraj takie gwiazdy:

Bismarck:
wtf:
Przysmak targów - wurst w bułeczce:

Skaveny!
Na miejscu byliśmy 'odrobinę' za wcześnie:
Plakaty na mieście:
W środku.
Nerdy! Tłumy nerdów!
Planszówki. Stosy planszówek!
Lego!! Firma wypuściła serie planszówek. Poważnie żałuję że nie kupiłem tej autorstwa Reinera Knizi.
Świat w Essen
Czesi:
Koreańczycy:
Japończycy:
Nasi!
Portal:
Gry Leonardo - niestety drukarnia zawaliła i na targi było gotowe tylko kilka egzemplarzy Orła i Gwiazdy:
Kuźnia Gier:
Micro Art Studio - najładniejsze figurki na konwencie:
Q-Workshop - największe stoisko z kostkami:
Figurkowo bardziej.
Celebrity! Alessio Cavatore ze swoją grą - połączeniem szachów i bitewniaka.
Niesamowite dioramki do Alchemy. Działają - kupiłem starter.


Figurki nerdowe:
Want!!
Stoisko Freebootera:
Teren z Ziterdes:
Przebieranki.
Na targach były bardzo duże działy z akcesoriami i ubraniami do LARPów i cosplayów:
Niektóre całkiem fajne:
Ale co z tego, kończy się jak zwykle, choć trzeba dodać punkty za sam entuzjazm (pominę milczeniem Harley Quinn, którą widziałem)

Choć Tau całkiem fajni:
A ten kolo już rewela:
Komiksy.Zawiodłem się na części komisowej, spodziewałem się więcej komiksów niemieckich i spotkań z miejscowymi autorami. W zasadzie całość sprowadzała się do sklepów i antykwariatów z (absurdalnie drogimi) komiksami amerykańskimi i ich niemieckimi tłumaczeniami. A trzeba przyznać że tłumaczą dużo i szybko, można było np nabyć hardcover Genesis Roberta Crumba po niemiecku.



Niemiecki ósmy sezon Buffy (z innymi okładkami) i omnibusy (wydawane jako 'kroniki' czy cuś) do tego figurki z seriali.




Zakupy udało mi się ograniczyć do trzech rzeczy: wspomnianego startera Alchemy, dużego boxa elfów z Mantic Games i jedenego z bardzo niewielu niemieckich komiksów do kupienia: biografii Johnnego Casha.
Na koniec.
Jaki kraj takie gwiazdy:

Bismarck:
wtf:
Przysmak targów - wurst w bułeczce:
Skaveny!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








